Artur Rakowski - Po męsku o zdrowiu

23 sposoby na lepsze zdrowie twojego dziecka

Czy da się w ogóle nie chorować? Co kryje się pod osławionym określeniem „budowanie odporności’? Co zrobić, by w sezonie jesienno-zimowo-żłobkowo-przedszkolnym uchronić dziecko przed infekcjami?

To trudne pytania i niełatwo mi będzie na nie odpowiedzieć.

W ostatnich tygodniach często słyszałem wołanie o pomoc: „Artur – ratuj, bo młody bierze kolejną serię antybiotyków”.

Wiele razy na Facebooku i na blogu powtarzałem, że z odpornością nie jest tak, że dzisiaj robimy „pstryk” zaczynamy o nią dbać, a jutro oglądamy się za efektami.

Edytuj wpis ‹ Artur Rakowski - Po męsku o zdrowiu — WordPress

Druga sprawa jest taka, że dobra odporność nie jest równoznaczna z niechorowaniem.

Jak to mawiał klasyk – cudowna, to jest tylko woda z Lichenia.

I jeśli ktoś Ci mówi, że produkt X jest świetny, stosuje u dziecka drugi miesiąc i jak ręką odjął – maluch przestał chorować – to musisz jego słowa przepuścić przez filtr.

Odporność dziecka – nie ulegaj autosugestii!

Pewnie nie jeden raz widziałeś na stacji benzynowej dystrybutor z benzyną PLUS, PREMIUM, GO. Mnie nie raz rzucały się w oczy kuszące obietnice – „do 10% więcej przejechanych kilometrów”, „dzięki Benzynie SUPER PRO zadbasz o silnik i przejedziesz do 30km więcej na pełnym baku. Kurczę i wiesz co? I z czystej ciekawości  dawałem się zrobić w balona. Lałem bak do pełna i sprawdzałem czy rzeczywiście zajadę na tej super-benzynie dalej. I jakie były efekty? Na początku rzeczywiście przejeżdżałem o kilka, kilkanaście kilometrów dalej. Strasznie rozochocony dalej tankowałem do pełna prowadząc z dziką satysfakcją swój projekt badawczy. Z czasem, gdy kurz opadł przestałem śledzić przejechane kilometry, ale nawykowo używałem droższej benzyny. Pewnego dnia zauważyłem, że przejeżdżam tyle samo kilometrów co na zwykłej benzynie, a nawet kilkanaście kilometrów mniej. W głowie zapaliła mi się lampka?

  • Czy nie było tak, że na początku eksperymentu skupiałem się na oszczędnej jeździe, by udowodnić sobie, że nie jestem frajerem i przepłacam za benzynę?
  • Czy nie było tak, że wtedy, gdy udawało mi się przejeżdżać więcej kilometrów w pagórkowatej Zielonej Górze poruszałem się bardziej „z górki” niż pod górkę?
  • Kurczę, a przypadkiem wtedy, gdy miałem mniejsze spalanie nie miałem pustego bagażnika, bo Amadeo wyrósł ze spacerówki i przestaliśmy jej używać?
  • O la boga! Przecież tuż po zalaniu baku droższą benzyną, zmieniłem opony na letnie i wyrównałem w nich ciśnienie – przecież to też ma wpływ na spalanie.

Artur, skusiłeś mnie tytułem wpisu, a ty zamiast o odporności piszesz o eksploatacji auta?!

Ja tu przyszłam/przeszedłem dowiedzieć się jak sprawić, by moje dziecko nie chorowało?

Przytoczyłem tutaj ten motoryzacyjny przykład, by uzmysłowić Ci, że czasem pod wpływem emocji zbyt mocno wierzymy w nasze działanie, że jesteśmy nieobiektywni, a to dlatego, że nasz mózg płata nam figle. I nie twierdzę, że ktoś próbuje Cię zawsze wpuścić w maliny, ale czasami dzieje się tak, że oczekując jakiś cudownych efektów lubimy szczątkowo zbierać „dowody” i „argumenty” potwierdzające naszą tezę, zupełnie nie patrząc na wszystko z boku. Przecież mogło być to dziełem przypadku, że w czasie stosowania jakieś tajemnej terapii na odporność akurat berbeć nie chorował. W przypadku lepszej benzyny, jak sam widzisz na  większą liczbę przejechanych kilometrów złożyło się prawdopodobnie kilka czynników.

Podobnie w przypadku superspecyfików na odporność czy tajemnych sposobów babci Heli.

Często okazuje się, że Twoje dziecko przestaje chorować, bo pani Kasia w żłobku dokładniej i częściej  myje dzieciakom ręce, lepiej wietrzy sale przed rozpoczęciem zajęć, a w ciągu dnia jest lepsza wilgotność i jakość powietrza.

No i sale przedszkolne nie są przeludnione, bo część dzieciaków wyjechała z rodzicami na ferie.

No dobra! Ale do brzegu. Przepraszam Cię za ten przydługi wstęp – chciałem po prostu pokazać Ci drugą stronę medalu i zmusisz do myślenia. Teraz przejdziemy do konkretów.

Odporność dziecka – jak się za to zabrać?

Odporność to ogromna budowla – drapacz chmur, którego szczyt trudno dostrzec stojąc u jego podnóży. Chcąc budować odporność mamy ograniczone możliwości – możemy tylko dbać o jej fundamenty (pisałem o nich w tym miejscu), a potem  mrówczą pracą dokładać cierpliwie kolejną…i kolejną….i kolejną cegiełkę. Pamiętaj, że dobra odporność nie jest dana raz na zawsze – trzeba o nią dbać przez całe swoje życie. Może zdarzyć się tak, że po latach względnego spokoju, daliśmy sobie w kość i nagle zaczęliśmy być bardziej poddatni na infekcje.

Budowanie odporności świetnie obrazuje archaiczna już gra na starsze telefony Tower Bloxx, gdzie w wichurze i deszczu na chwiejnych fundamentach gracz starał się ustawić za pomocą dźwigu kolejne piętro budynku…i tak w nieskończoność 😉

I ja tu dzisiaj właśnie do Ciebie przychodzę z tymi cegiełkami. A jest ich całkiem sporo, bo naliczyłem ich ….. Każda cegiełka to kolejna inspiracja do tego – jak w fajny sposób można o osławioną odporność dziecka (ale również i swoją) zadbać. Może Cię to zdziwić, ale w dbaniu o odporność chodzi właśnie o zabawę. Nie traktuj tego w kategorii wyrzeczeń, narzekania i ciągłego zaczynania od nowa. Rób swoje i cierpliwie – powtarzam cierpliwie wyczekuj efektów.

Albert Einstein napisał kiedyś:

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

Dlatego próbuj nowych sposób. , inspiruj się, a przy tym dobrze się baw.

Myśląc o zdrowiu swoich dzieci często robimy to w sposób życzeniowy. Poświęcamy się na maksa tej sprawie – ciepło je ubieramy, staramy się dobrze odżywiać i szukamy ratunku w aptecznych specyfikach na odporność. Ale co z tego skoro i tak psia mać przychodzi taki dzień, kiedy nasz misternie ułożony plan zamienia się w gruz – gorączka, kaszel, zatkany nos, nieprzespana noc. Antybiotyk i lek do nebulizacji na recepcie wyglądają jak wyrok. I znowu tego naszego malucha składamy do kupy, wyprowadzamy na prostą, chuchamy, dmuchamy po raz kolejny oszukując się, że tym razem będzie inaczej.

Nie będzie!

Dlaczego? Znasz takie przysłowie – „dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane”? Choć wydaje nam się, że robimy wszystko co w naszej mocy, wypruwamy sobie żyły dla dobra sprawy – to niestety swoją energię często inwestujemy w złe działania. Wspinamy się na drabinie i gdy jestesmy już u jej szczytu, okazuje się, że jest przystawiona do niewłaściwego muru.  A tym niewłaściwym murem są objawy. Skupiamy się na gaszeniu pożarów – leczymy objawy – zamiast skupić się na przyczynach. Co jest tego powodem? Ano to, że gaszenie pożarów jest skuteczne – na krótką metę, ale daje widoczne efekty. A praca u podstaw z odpornością wymaga uwagi, skupienia rodzica, dostrzegania małych detali i wytrwałości.

Nie jesteś jednak na straconej pozycji!

Nie od razu Rzym zbudowano. Mamy tendencję do rzucania się bez rozgrzewki na głęboką wodę i oczekujemy, że na dzień dobry zrobimy 50 basenów. Z odpornością dziecka może być inaczej. Można, a nawet należy ją budować małymi kroczkami. Dlatego przygotowałem dla Ciebie 101 inspiracji do lepszego dbania o zdrowie swojej pociechy.

Co ważniejsze – te sposoby są czasami śmiesznie proste, ale gotowe do wdrożenia od zaraz. Czasami wymagają zmiany myślenia, przełamania pewnych stereotypów. Niemal wszystkie stosuję lub stosowałem na moich dzieciach. Chcę bardzo w to wierzyć, że dzięki temu mój Amadeo przez 3 lata swojego życia ani razu nie miał na recepcie wypisanego antybiotyku. Pamietaj, że małe kroki dają wielkie efekty.

1. Wyjdź na spacer w deszczowej aurze

Przełam się. Weź przeciwdeszczowy płaszcz, załóż maluchowi kalosze i zabierz go na spacer. Nie ma nic lepszego dla dziecka niż frajda ze skakania po kałużach i jednoczesna naturalna inhalacja świeżym (sprawdź jakość powietrza) i wilgotnym powietrzem.

2.Wyrób nawyk mycia rąk i twarzy u dziecka

Przed i po jedzeniu. Po powrocie z placu zabaw czy przedszkola. To nic nie kosztuje, a naprawdę daje rewelacyjne efekty. Myjąc ręce i twarz swojej pociesze utrudniasz rozprzestrzenianie się infekcji drogą fekalno-oralną , bezpośrednią i kropelkową.

3. Monitoruj jakość powietrza

I nie wychodź z dzieckiem na zewnątrz, gdy jakość powietrza wg. oficjalnych norm GIOŚ (Głównego Inspektora Ochrony Środowiska) jest określana jako UMIARKOWANA. Nie traktuj przebywania w domu jak siedzenia w więzieniu – w domu można robić tyle ciekawych rzeczy – grać w planszówki, układać puzzle, tańczyć, skakać, wspólnie gotować i czytać.

4. Ubieraj dziecko tak jak siebie

Niektóre dzieciaki naprawdę są ubierane nieadekwatnie do warunków i są przegrzewane. Staw temu czoła! Nie daj sobie wmówić, że dziecku musi być ciepło (czyt. musi być opatulone i zapocone). Nie mogę się na dziwić, gdy na placu zabaw widzę dzieciaki, które przy 16-17 stopniach mają założoną czapkę, a niektóre nawet szalik!

5. Zmęcz swojego malucha

Nie ma nic lepszego dla dziecka i jego mechanizmów obronnych niż umiarkowany wysiłek fizyczny. Daj się małemu wybiegać! Wcale nie musisz go zapisywać do szkółki piłkarskiej czy na karate. Możesz pobawić się berka, chowanego, a w domu wyszumieć się z dzieckiem walcząc na poduszki lub skacząc do teledysku.

6. Odstaw słodycze

Jestem uważnym obserwatorem i często widzę jak „padnięty” Amadeo po dawce węglowodanów potrafi o 21.00 fikać koziołki i skakać jak pin pong. Cukier działa na małe dziecko jak narkotyk – staje się pobudzone, dostaje zastrzyk energii, które musi szybko wydatkować. Taka aktywność wcale nie jest zdrowa. Dziecko ma problemy ze snem, a co gorsza z uzębieniem. Pamiętaj, że kiepski stan zębów (również mleczaków) sprzyja pojawianiu się infekcji u dzieci.

7. Edukuj dziecko zdrowotnie

Nie mam nic do Psiego Patrolu (którego Amadeo jest psychofanem) i całej reszty bajkowej. Ale może zamiast kolejnego zestawu naklejek z Marshallem, puzzli ze Świnką Peppą czy kredkami z Elzą warto kupić maluchowi książkę o zdrowiu. ostatnio robiłem na ten temat research i znalazłem prawdziwe perełki. Taka lektura nie tylko bawi, ale uczy dobrych nawyków – a przecież maluch 0-3+ poznaje świat właśnie przez zabawę. Poczytaj dziecku przez tydzień i zamykaj zdumione usta od efektów.

8. Dodaj do jadłospisu zupełnie nowy, zdrowy posiłek

Nie musisz od razu wywracać do góry nogami swoich żywieniowych przyzwyczajeń czy zarzynać się stojąc przy garach.Wystarczy, że zamiast płatków na śniadanie zaproponujesz brzdącowi super-zdrowe kaszki od Helpy, zimą zamiast miernych żelków na odporność dorzucić do jaglanki trochę owoców liofilizowanych (ja użyuwam Łyżek Smaku i Suchego Prowiantu), a w markecie zamiast suchej i głęboko mrożonej bułki dasz berbeciowi garść orzechów i suszonych owoców.

9. Czytaj mądre książki o zdrowiu

Kartezjusz napisał kiedyś, że „czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów”. Jest w tym sporo prawdy. Narzekamy, że książki są drogie. Ja uważam, że wiedza jaką można posiąść z jednej, dobrej książki o zdrowiu jest bezcenna i tym bardziej zasługuje na wydanie 30-40 zł choćby raz w miesiącu. Od czasu do czasu dzielę się z Tobą swoimi recenzjami książek – w tym roku będzie ich jeszcze więcej.

10. Śledź dobre blogi o zdrowiu

Zamiast kolejnej porcji memów i oglądania kotów przebranych za owce na You Tube możesz poświęcić kilka minut dziennie na czytanie fajnych blogów zdrowotnych. Obecnie coraz więcej lekarzy, farmaceutów i dietetyków klinicznych sięga za klawiaturę i dzieli się swoją wiedzą zupełnie za darmo. Jeśli miałbym tak na szybko wymienić kilka fajnych to byłby to Farmaceuta Radzi  (o lekach i laktacji), Dietetyka Nie na Żarty (o zdrowym odżywianiu), Mama na Kozetce (o zdrowiu psychicznym) itd.

11. Kupuj rozwijające zabawki

Górę tandetnych plastikowych zabawek zamień na jedną, porządną, która zaprocentuje dla zdrowia Twojego dziecka. Może to być interaktywna książka o emocjach, rowerek biegowy lub hulajnoga, które wyciągną twojego malucha na podwórko albo wspierająca rozwój psychofizyczny gra planszowa. W tym zabieganym życiu zapominamy, że zdrowie fizyczne jest następstwem zdrowia psychicznego i odwrotnie. Znasz przecież powiedzenie – w zdrowym ciele, zdrowy duch!”

12. Bądź bliskościowym rodzicem

Czasy przedmiotowego podejścia do dzieci właśnie odchodzą w zapomnienie. Dzieci i ryby głosu nie mają wymagają ponownego zweryfikowania. Bliskość fizyczna i dostępność emocjonalna rodzica od najmłodszych lat jest fundamentem zdrowia psychicznego dziecka oraz jego osiągnięć w życiu dorosłym. Za tym prostym zdaniem kryje się cała filozofia wychowania RB (rodzicielstwa bliskościowego). Chcesz poznać znanych rodziców hołdującym RB – zajrzyj na Wymagające.pl, przeczytaj mój wywiad do Kwartalnika Laktacyjnego albo zrób kurs online Mamy na Kozetce np. o lękach dziecięcych.

13. Poznaj filozofię Self-Reg

14. Kup i zrób jeden kurs online

Internet podobnie jak książki jest świetnym źródłem wiedzy. Warto korzystać z jego zasobów, a obecnie na topie są kursy online sprzedawane przez specjalistów. Choć kursy są znacznie droższe od książek to są one również znacznie obszerniejsze, mają lepszą strukturę, a ich atutem jest wieloplatformowość – możesz je oglądać, czytać ich transkrypcję w tramwaju albo słuchać w formie podcastu w czasie zmywania naczyń.

15. Karm piersią!

To takie proste. Mleko matki to fenomen natury. Obfituje w związki odpornościowe, które pomimo rozwoju nauki nie potrafimy zsyntezować w laboratorium. Mleko matki to najlepsze co możesz dać swojemu dziecku.Wiem, że łatwo powiedzieć i to jeszcze facetowi! Zdaje sobie sprawę, że niekiedy świeżo upieczona bardzo chce, a laktacja po prostu nie idzie. Z moich obserwacji wynika jednak, że sporo mam odpuszcza i poddaje się po pierwszych niepowodzeniach w laktacji. Czasami wynika to z tego, że po narodzinach trafia na niewłaściwych ludzi, nie jest świadoma, że o laktację można walczyć jak? Z pomocą douli, doradcy laktacyjnego, dobrej położnej, neurologopedy czy Banku Mleka Kobiecego.

17. Dbaj o jakość powietrza w swoim domu

W jaki sposób? Dbając o wentylację w swoim domu, regularnie czyszcząc okap/wyciąg w kuchni, powstrzymując od wietrzenia domu w smogowe dni czy wreszcie kupując porządny oczyszczacz powietrza. O szkodliwości smogu i wyborze odpowiedniego sprzętu pisałem tu i tu.

18. Utrzymuj właściwą wilgotność powietrza

Gdy jest za sucho – podstawowy mechanizm odporności w postaci transportu śluzowo-rzęskowego w nosie zawodzi. Gdy jest za wilgotno – zwiększa się ryzyko infekcji, alergii z powodu rozwoju pleśni. Dlatego sprawdź wilgotność w swoim domu (powinna mieścić się między 40 a 60%) i w razie potrzeby zainwestuj w nawilżacz lub osuszacz powietrza.

Czytaj również: #arturtestuje Stadler Form Oskar

19. Nie nadużywaj aspiratorów

Lubimy być mądrzejsi od naszej fizjologii i korzystać zbyt hurraoptymistycznie z nowinek technologicznych. Aspiratory to świetny sprzęt, ale gdy jest nadużywany może przynieść dziecku więcej szkody niż pożytku.

Czytaj również: Czy aspirator to bezpieczny sprzęt?

20. Mądrze działaj w przypadku gorączki

Zrozum, że gorączka jest sojusznikiem Twojego dziecka i ważnym parametrem diagnostycznym. Jeśli Twój brzdąc nie miał epizodu drgawek gorączkowych i termperatura w przypadku infekcji u niego stopniowo narasta nie podawaj zbyt pochopnie (poniżej 38,5 stopnia) leków przeciwgorączkowych. Zbijanie gorączki tak naprawdę wydłuża czas trwania infekcji, maskując jednocześnie nieznośne objawy – są na to twarde dowody naukowe. Oczywiście są red-alerty, które powinny Cię skłonić do wizyty u lekarza np. długo utrzynująca się gorączka bez innych objawów wskazujących na infekcję. Więcej przeczytasz w linku poniżej.

21. Przerzuć się na organiczne jedzenie BIO lub EKO.

Ilość pestycydów, antybiotyków, szkodliwych dodatków która wykorzystywana jest we współczesnym rolnictwie i przemyśle spożywczym jest zastrważająca. Oczywiście odpowiednie instytucje dbają, by normy w gotowych produktach nie były przekraczane, ale ja wychodzę z założenia, że lepiej ufać sobie niż wielkim koncernom spożywczym. Są przecież produkty BIO i EKO, w czasie produkcji których użycie szkodliwych związków chemicznych jest ograniczone do minimum. Że są dużo droższe? To prawda, ale znowu wracam do punktu wyjścia – kup mniej, zjadaj mniej i płać tyle co samo

22. Pij wodę ze szkła

Coraz głośniej mówi się o dysruptorach endokrynnych związkach występujących w plastiku, które są czynnie hormonalnie. Oczywistym jest, że najbardziej znanym szkodliwym związkiem jest bisfenol A, który obecnie trudno znaleźć w plastiku, ale pojawiają się doniesienia o aktywności endokrynnej popularnego plastiku PET (butelek na napoje) czy polistyrenu (90% opakowań jogurtów). Zamiast czekać na opinię ekspertów warto przerzucić się na szkło – w naszym domu korzystamy ze szklanych pojemników, kubków, talerzy, a wodę podajemy dzieciom tylko ze szklanych butelek.

23. Nie śpiesz się z leczeniem

Nie wyręczaj organizmu dziecka. Jeśli u dziecka pojawiają się żółto-zielone gile – nie panikuj. Udrażniaj nos, stosuj olejki eteryczne – zafunduj mu parę razy nebulizację z soli fizjologicznej. Chuchaj, dmuchaj, ale śpiesz się z podawaniem kropli udrażniających nos. Zresztą o micie zielonego kataru pisałem zupełnie niedawno.

Czytaj również: Zielony katar – jak sobie z nim radzić?


To otwarta lista moich patentów na niezawodną odporność moich dzieciaków. Resztę możesz dopisać w komentarzu – lubię się inspirować i testować nowe rzeczy.

Ta lista to nie jest jakaś sztywna lista rekomendacji opracowana przez tęgie głowy z prof. dr. nauk med. przed nazwiskiem. To mój 23 punktowy dekalog opracowany wspólnie z Aurelią – dzięki któremu (odpukać w niemalowane) nasze dzieciaki przez 4 lata życia:

  • nie stosowały antybiotyków i sterydów wziewnych
  • nie stosowały żadnych (powtarzam żadnych) kropli do nosa, gotowych syropów na kaszel (poza syropem z cebuli i buraka własnej roboty) i syfów na wzmocnienie odporności z apteki.
  • 4x albo 5x przyjęły leki przeciwgorączkowe
  • lekko przechodziły przeziębienie ogarniając się w maksymalnie 2 dni.

I pamiętaj – za nasze zdrowie tylko w 20% odpowiadają geny, a w 80% czynniki środowiskowe.

No to co?

No to bajo!

 

 

Podobne wpisy

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do newslettera

Wszystkie treści przedstawione na arturrakowski.pl mają jedynie wartość informacyjną, edukacyjną i przedstawiają osobiste opinie autorów. Pod żadnym pozorem nie mogą zastąpić indywidualnej porady farmaceutycznej, lekarskiej, położniczej, psychologicznej, ani żadnej innej. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu i polityki prywatności.