Artur Rakowski - Po męsku o zdrowiu

Duszący kaszel – infekcja czy nie?

Duszący kaszel i cieknący nos – żłobkowa klątwa

Szanowni Rodzice!

Uprzejmie prosimy nie przyprowadzać do żłobka chorych dzieci.

Pewnie wiele razy już widziałeś podobne ogłoszenie w żłobku lub przedszkolu, do którego codzienne odwozisz swoje maluchy.

Ja natknąłem się dzisiaj na nie po raz pierwszy.

Wszystko wydaje się OK.

Logiczna prośba. Żłobek i przedszkole to duże skupisko dzieci, które przebywają ze sobą w zamkniętych pomieszczeniach. Dla wirusów i bakterii to cieplutki i przyjemny inkubator. Mogą wymieniać swoje DNA, mutować, replikować, a co najważniejsze – zarażać 😉

Żaden rodzic nie wydaje swoich ciężko zarobionych pieniędzy na żłobek, żeby co tydzień lądować z dzieckiem na zwolnieniu lekarskim.

Wiem coś o tym – pierwsze tygodnie w żłobku dla układu odpornościowego mojego syna były niezłym treningiem.

Co chwilę chorował. Raz po raz kaszlał. Duszący kaszel wydawał się nie mieć końca.

Kiedy wychodziliśmy już na prostą – modliliśmy się, żeby pierwszego dnia po powrocie do żłobka nie złapał jakiegoś paskudztwa.

Jednak dzisiaj chciałbym Ci zwrócić uwagę na jedną rzecz.

Zanim zabijesz wzrokiem w szatni tatę Amelki, która co chwilę pokasłuje.

Zanim wylejesz z siebie kilkanaście wersów frustracji na fejsbukowych grupach na temat rodziców, „co to wszystko mają w dupie i wysyłają chore dzieci do żłobka”.

Zanim rzucisz kamieniem

Musisz wiedzieć, że jak to w przysłowiu jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak duszący kaszel czy katar nie jest równoznaczny z zachorowaniem.

Tak się składa, że objawy tego typu są NIESPECYFICZNE.

Co to oznacza?

Że mogą wskazywać na wiele różnych chorób – niekoniecznie takich, które są zaraźliwe i roznoszą się różnymi drogami.

Ale równie dobrze mogą nic nie oznaczać. 

Weźmie sobie ten kaszel.

Kaszel jest naturalnym mechanizmem obronnym każdego organizmu. Jest odruchem bezwarunkowym, więc maluch nie ma wpływu na to czy zakaszle czy nie.

Oczywiście może udawać kaszel pod warunkiem, że chce w szatni skierować na rodziców burzowe chmury 😉

Zadaniem prawdziwego kaszlu jest usunięcie z dróg oddechowych czynników drażniących – mogą to być wirusy, bakterie, ale również alergeny, pyły i ciała obce.

Odruch kaszlu powstaje na zakończeniach nerwowych w nosogardzieli, tchawicy, płucach czy przeponie.

Ale nawet napadowy, uporczywy i duszący kaszel wcale nie musi oznaczać infekcji.

Duszący kaszel jest nie mile widziany w żłobku.

Wyobraź sobie, że dziecko może zakaszleć:

  • na skutek kontaktu z zimnym lub ciepłym powietrzem np. wchodząc z mroźnego dworu do pomieszczenia
  • przebywając w zapylonym powietrzu (np. w dni smogowe)
  • gdy do jego dróg oddechowych dostanie się dym papierosowy
  • zachłystując się na przykład własną śliną.
  • z powodu obecności ciała obcego – resztek pokarmu.

W skrócie – często duszący kaszel powstaje na skutek podrażnienia błony śluzowej górnych dróg oddechowych – niekoniecznie związanych z chorobą.

A nawet jeśli kaszel jest wywołany przez chorobę. To niekoniecznie taką, która może przenosić się na inne osoby.

Duszący kaszel u dzieci towarzyszy przecież:

  • astmie
  • alergii
  • mukowiscydozie
  • refluksowi żołądkowo-przełykowemu

I nie są to choroby, które się rozprzestrzeniają.

Dziecko kaszle też często kilka tygodni po infekcji. Zmęczona błona śluzowa jest nadreaktywna i musi minąć czas zanim wszystko wróci do normy.

Albo maluchowi ścieka wydzielina z nosa po tylnej ścianie gardła, co również może wywołać  odruch kasłania.

A jeśli już zahaczyłem o katar – to podobnie jak kaszel czy kichanie jest on również  NIESPECYFICZNYM OBJAWEM.

Dlatego widok zasmarkanego i duszącego się  malucha wcale nie musi być powodem do kazań w żłobku czy hejtu w Internecie.

Równie dobrze takie dziecko może cierpieć na alergiczny nieżyt nosa, który powoduje jednocześnie duszący kaszel. Alergia przecież często idzie w parze z astmą.

 

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Myślałeś pewnie, że stanę w obronie rodziców, którzy żyją w zwariowanym i zabieganym świecie i od czasu do czasu muszą zaprowadzić chore dziecko do przedszkola czy żłobka.

Nie, nie pochwalam tego.

Jestem jednak człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce.

Sam czasem musiałem stanąć między młotem i kowadłem.

Narazić się szefowi kolejnym zwolnieniem lekarskim albo niepochlebnym komentarzom w żłobku.

Jednak mamy tendencję to zbyt pochopnego wyciągania wniosków. Zbyt szybko chwytamy za kamień, gotowi rzucić do łatwego z pozoru celu.

Współczesna psychologia nawet znalazła nawet na takie zachowanie naukowe wytłumaczenie. Nazywa się to heurystyką reprezentatywności. Oznacza ona, że często nasz mózg zbiera szczątkowe informacje do kupy, wybierając najczęściej te, które pasują do typowego przypadku.

O! Zobacz znowu przyprowadziła swojego syna chorego do żłobka. 

Maciuś mówił, że dwa tygodnie temu ten jej Kacper miał katar. 

Nic dziwnego skoro prowadza go wczesną wiosną bez czapki. 

Prawda jest jednak taka, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Jest cała masa drobnoustrojów, które zarażają innych zanim jeszcze wystąpią objawy, albo zarażają na długo po ich zakończeniu. I nie jesteś nawet tego świadomy!

Dlatego z pozoru zdrowe dziecko może być rezerwuarem setek różnych ustrojstw.

Tak jest w przypadku rotawirusów. Ogólnie zdrowy, wyleczony z biegunki rotawirusowej maluch może wydalać z siebie zainfekowany kał o normalnej konsystencji nawet przez 7 tygodni po ustąpieniu objawów!

Zamiast się wkurzać – zapobiegaj!

Jak?

Na przykład stosując najlepszy i najtańszy sposób na zapobieganie chorobom.

Albo stwarzając korzystne warunki dla dziecka we własnym domu.

Możesz również wyeliminować czynniki drażniące, które mogą przyspieszać rozwój infekcji.

A jeśli już wystąpią objawy możesz malucha właściwie karmić, by go wspierać w czasie infekcji.

Duszący kaszel nie zawsze jest objawem infekcji!

Na koniec

Pamiętaj, że choćbyś chuchał i dmuchał.

Biegał po domu w maseczce ochronnej.

Izolował młodego lub młodą od innych dzieci.

Unikał galerii handlowych, a recepty realizował w aptekach z okienkiem dla matek z wózkami.

Nie jesteś w stanie uchronić swojego malca przed wszystkimi chorobami.

Możesz jedynie zmniejszyć prawdopodobieństwo.

Wyobraź sobie, że zwykłe przeziębienie jest wywoływane przez 200 różnych gatunków wirusów, które co więcej mają zdolność do mutowania 😉

Nie masz szans.

Żaden rodzic, żadne dziecko nie lubi chorować.

Ale w łagodnym chorowaniu jest również ukryty sens.

Są produkowane przeciwciała i tzw. komórki pamięci immunologicznej.

Dzięki nim Twoje dziecko podczas ponownego kontaktu z tym samym drobnoustrojem – będzie przechodzić infekcję łagodniej.

 

Duuużo zdrowia więc!

Artur

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobne wpisy

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do newslettera

Wszystkie treści przedstawione na arturrakowski.pl mają jedynie wartość informacyjną, edukacyjną i przedstawiają osobiste opinie autorów. Pod żadnym pozorem nie mogą zastąpić indywidualnej porady farmaceutycznej, lekarskiej, położniczej, psychologicznej, ani żadnej innej. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu i polityki prywatności.