Artur Rakowski - Po męsku o zdrowiu

Jak szybko pozbyć się biegunki u dziecka?

Jak szybko pozbyć się biegunki u dziecka?

Ten wpis tak naprawdę napisało życie. Już jakiś czas temu naszą rodzinę dopadła szalejąca w mieście infekcja rotawirusowa. Najpierw zmiotła starszego Amadeo, potem Norberta, a na końcu samych rodziców. Choć napisałem „zmiotła”, to dzięki naszemu wypracowanemu schematowi radzenia sobie z biegunką chłopaki wrócili do zdrowia w relatywnie krótkim czasie. Na pewno krótszym czasie niż ich rówieśnicy, którzy równolegle walczyli z infekcją. Jak tego dokonaliśmy?

Zanim przejdę do opisania naszego, rodzinnego algorytmu postępowania chciałem tylko zaznaczyć, że wpis ma wyłącznie charakter edukacyjny, nie zastępuje wizyty u lekarza i nie powinien być traktowany jako sposób terapii. Podjęcie terapii ma bowiem charakter indywidualny i wymaga wizyty u specjalisty.

To na tyle, jeśli chodzi o formalności. Poniżej znajdziesz postępowanie krok po kroku, które w naszym przypadku sprawia, że skracamy czas trwania objawów u chłopaków do 3 dni od czasu pojawienia się pierwszych symptomów. Zachęcam Cię jednak to uważnego przeczytania całego wpisu, bo w tekście będzie wiele smaczków i lifehacków, bez których nasza metoda nie będzie już taka skuteczna.

O ostatecznym sukcesie (czyli uporaniu się z biegunką w max. 3 dni) decyduje jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – nigdy nie idziemy na kompromis jeśli chodzi o nasz algorytm. On działa tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest zaimplementowany dokładnie w taki sposób jaki go sobie wypracowaliśmy metodą prób i błędów.

Nasza metoda walki z biegunką u dzieci opiera się na 3 filarach:

  1. odpowiednie nawadnianie
  2. restrykcyjna dieta przez okres 3 dób
  3. ultra-rygorystyczna higiena wszystkich domowników
  4. stosowanie naszych sprawdzonych leków i suplementów diety

Każdy z tych elementów jest równie ważny i pofolgowanie choćby w jednym z nich sprawia, że ostatecznie przegrywamy walkę z dziecięcą biegunką (czyt. zaostrzamy jej przebieg). Poniżej rozwijamy każdy z tych 4 punktów, więc zachęcam Cię do maksymalnego skupienia.

Nawadnianie

O tym, że nawadnianie w czasie biegunki czy wymiotów jest ważne wie niemal każdy rodzic. Sęk w tym, że większość rodziców niby zdaje sobie sprawę z roli nawadniania, ale albo robi to źle, albo ulega dziecku i odpuszcza w efekcie dostarczając mu zbyt małą ilość płynów.

A największy wpływ na kondycję dziecka w czasie biegunki rotawirusowej ma właśnie odpowiednie nawodnienie. Gdy dziecko nie rekompensuje strat wody podażą płynów zaczynają się kłopoty – dziecko staje się apatyczne, senne, zmęczone, szybko zaczyna się odwadniać.

Częstym zwiastunem rozwoju odwodnienia u dziecka jest senność. Większość z nas odbiera taki sen jako dobrą monetę i szansę na regenerację. Tymczasem jeśli zauważymy, że dziecko zwykle żywe, staje się ospałe i zasypia – dla nas to jest sygnał, że gospodarka wodna małego organizmu pracuje nie najlepiej.

Kiedy zacząć nawadnianie?

Nawodnienie trzeba zacząć od razu po wystąpieniu pierwszych objawów – epizodu biegunki albo wymiotów. Często jest tak, że zdajemy sobie sprawę z tego, że w przedszkolu albo na mieście panuje „jelitówka”, a dziecko po powrocie do domu zgłasza, że w przedszkolu robiło luźną kupę – nie ma cudów, nie ma co liczyć, że jakoś nas te rotawirusy ominą. Trzeba od razu przystąpić do nawadniania.

O jego powodzenia zależy bowiem powodzenie całej naszej operacji.

Dlaczego nawadnianie należy rozpocząć jak najwcześniej?

Dodatkową motywacją dla nas rodziców, by szybko zacząć podawać dziecku płyny nawadniające (za chwilę napiszę jakie) powinno być to, że dziecko na samym początku jest w relatywnie w dobrej kondycji. Nie oszukujmy się wraz z rozwojem infekcji cierpliwość dziecka będzie spadać, a nam coraz trudniej będzie zachęcać go aktywnie do picia. Więc początek objawów jest idealnym momentem, by go wykorzystać do nawadniania.

Czym prowadzić nawadnianie?

W naszej metodzie dopuszczalne jest nawadnianie tylko i wyłacznie, za pomocą:

  • niegazowanej wody średnio- lub wysokomineralizowanej
  • elektrolitów zarejestrowanych jako leki lub dietetyczne środki przeznaczenia żywieniowego (Gastrolit lub Orsalit)

Żadnych herbat. Żadnych soków. Żadnych kompotów. Żadnych domowej roboty roztworów nawadniających (na bazie miodu, wody czy imbiru).

Głównym roztworem nawadniającym powinien być Gastrolit. Woda niegazowana jest zarezerwowana na momenty w ciągu dnia, gdy dziecko skutecznie odmawia dalszego przyjmowania słonego Gastrolitu, a my musimy prowadzić dalej nawodnienie.

Jak prowadzić nawadnianie + najczęstsze błędy?

  1. W dużym, szklanym dzbanku rozpuszczamy 6 saszetek Gastrolitu w 1,2 litra przegotowanej, ostudzonej wody.
  2. Dziecko powyżej 3. roku życia powinno wypić tą ilość w ciągu doby (pod warunkiem, że doskwiera mu nieustannie biegunka)
  3. Dla większości rodziców podanie 1,2 litra słonego roztworu elektrolitów graniczy z cudem. Zanim poddasz się w przedbiegach zastosuj regułę małych liczb – 1,2 litra/ 24h to tak naprawdę 50 mililitrów płynu (1/5 szklanki) na godzinę.
  4. Oznacza to, że elektrolity powinieneś podawać dziecku „po łyczku” przez całą dobę. U nas sprawdziło się ustalenie, że co 30-60 minut pijemy „dwa- albo trzy łyczki” słonej wody (tak nazywał Gastrolit nasz Amadeo). Najważniejsze to być konsekwentnym i nie poddawać się, gdy maluch odmawia picia. W podbramkowej sytuacji możemy na chwilę przerzucić się na wodę mineralną wysokomieralizowaną.

elektrolity na bioegunkę

Najczęstsze błędy rodziców podczas nawadniania:

  • zbyt pochopne nawadnianie – w rozumieniu – dziecko zwymiotowało, a my w ciągu kilku minut podajemy już elektrolity. W takiej sytuacji na bank dziecko za chwilę zwróci wszystko co mu podaliśmy.
  • podawanie zbyt dużych porcji płynów – część rodziców zachęconych tym, że dziecko chętnie pije, „wciska mu elektrolity” i wodę pod korek. W tym przypadku również, gdy przedobrzymy – nasilimy wymioty lub biegunkę.
  • dosładzanie elektrolitów – zmienia się osmolarność roztworu, a „dosładzane” elekrolity zamiast nawadniać, powodują dodatkową utratę wody
  • podawanie ciepłych płynów – słone elektrolity są bardziej znośne, gdy są chłodne (ale nie przeraźliwie zimne!)
  • podawanie herbat, soków czy kompotów – herbata jest płynem bezelektrolitowym, a w przypadku mocno zasotrzonej biegunki może stać się powodem bólu brzucha.

Restrykcyjna dieta

Nieprzypadkowo taki nacisk położyliśmy na restrykcyjność diety w czasie biegunki rotawirusowej. Czynnikiem drażniącym są co prawda rotawirusy, które uszkadzają enerocyty w jelicie dziecka, w efekcie czego dochodzi do stanu zapalnego żołądka i jelit. Naszym zadaniem więc jest robić wszystko, by ten stan zapalny wyciszyć albo kontrolować. Natomiast podając dziecku „na czuja” różne pokarmy, które w naszym mniemaniu mają pomóc narażamy tak naprawdę na zaostrzenie objawów.

Co dajemy do jedzenia chłopakom w czasie biegunki rotawirusowej?

W naszej rodzinnej metodzie dopuszczalne są tylko:

  •  w okresie uporczywej biegunki i apogeum choroby (1-2 doba)
    1. banany ekologiczne
    2. wafle bananowo-ryżowe Freche Freunde (dostępne w Rossmannie)
  • w okresie złagodzenia objawów i remisji choroby (3-4 doba)
    1. to co wyżej +
    2. zupa marchwianka własnej roboty
    3. pieczone, obrane ze skórki jabłko ekologiczne
    4. jagody z własnego zbioru

banany na biegunkę

Pomyślicie, że zwariowaliśmy – podając przez 2 pierwsze doby tylko i wyłącznie banany i wafle ryżowe, ale uwierzcie mi, że dzieci na takiej diecie spokojnie przetrwają, a nam uda się uniknąć dodatkowego podrażnienia jelita. Poza tym banany działają zapierająco i są bogatym źródłem potasu.

Tymczasem byłem przerażony jedną z mam, która powiedziała mi, że na „jelitówkę” podała dziecku ciepły rosołek. Dodatkowo była zdzwiona, że nie wiadomo dlaczego biegunka zaostrzyła się, a w toalecie pływały oka kaczego tłuszczu 😉

Ultrarygorystyczna higiena

Mając na uwadze, że rotawirusy są wysoce zaraźliwymi czynnikami chorobotwórczymi przestrzegamy następujących zasad

  1. myjemy ręce – przed i po jedzeniu każdego posiłku. włożenie czegokolwiek do ust  musi być poprzedzone umyciem rąk.  Po wyjściu z tolaety, po przyjściu z dworu do domu, po kontakcie z naszymi psami. Sami również w tym okresie myjemy ręce przed jakimkolwiek kontaktem z chłopakami.
  2. spuszczamy wodę w toalecie przy zamkniętej klapie – pamiętajmy, że fekalia mogą zarażać innych domowników nawet 2-3 tygodnie po zupełnym ustąpieniu objawów
  3. używamy środka dezynfekujacego do rąk – my używamy spirytusu lawendowego Lavenolu, a do powierzchni olejek z drzewa herbacianego. 2-3 razy w ciągu dnia spryskamy swoje ręce i chłopaków.

Stosowanie sprawdzonych środków i farmaceutyków

Uprzedzam, że wpis, który czytasz nie jest sponsorowany. Żaden producent wymienianych tu produków nie płaci mi za promowanie ich portfolio. Poniższe preparaty to nasze sprawdzone wielokrotnie wybory, do których mamy bezgraniczne zaufanie.

Czego nie używamy?

  • Smecty – jest ohydna w smaku, zresztą mamy alternatywę dla niej
  • Loperamidu – (Stoperanu, Imodium) – czyli leków hamujących biegunkę. Uważamy, że jeśli „coś weszło, to niech sobie wyjdzie”.
  • smakowych elektrolitów dla dzieci – dziękujemy za poprawiacze smaku, które sprawiają, że i tak niezbyt smaczne elektrolity smakują jeszcze gorzej.
  • super-hiper wieloszczepowych probiotyków – stosujemy tylko te zarejestrowane jako leki i które we wskazaniach mają wpisaną biegunkę infekcyjną, biegunkę podróżnych lub biegunkę rota. I co ciekawe mają 1-2 dobrze przebadane i oznaczone szczepy.

Co podajemy chłopakom w czasie biegunki?

Lenodiar Pediatric – saszetki do rozpuszczenia o przyjemnym (i naturalnym) smaku borówki czernicy (idealna na biegunkę) zawierające liofilizowane jeżyny (źródło przeciwzapalnych flawonoidów), naturalnie występujące, zapierające taniny) doprawione do smaku niewielką ilością cukru trzcinowego. Dla nas to świetna alternatywa dla Smecty, choć nie można porównywać tych produktów, bo Smecta to lek, a Lenodiar wyrób medyczny.

lenodiar na biegunkę

Probiotyki zarejestrowane jako lek – jak wspomniałem wybieramy tylko probiotyki-leki, które mają we wskazaniach zapisaną biegunkę infekcyjną, biegunkę podróżnych lub poantybiotykową. Otwieramy kapsułkę, rozpuszczamy w niewielkiej ilości wody i podajemy porcjami ze szklanku lub z łyżeczki (w zależności od nastawienia chłopaków)

Jakie nasuwają się wnioski?

Jak zapewne zauważyłeś kluczem spinającym nasz algorytm postępowania w przypadku biegunki u dzieci jest prostota i konsekwencja w działaniu.  Zamiast testować kolejny preparat na biegunkę czy posiłek na własnych dzieciach staramy się w tym czasie raczej zabierać niż dodawać.

Uważnie obserwujemy rozwój wydarzeń, ale konsekwentnie trzymamy się naszego planu.

Planu, który można sprowadzić do takich haseł:

  1. Podaż odpowiedniej ilości płynów w ciągu doby
  2. Dieta „na przetrwanie” oparta na 2-4 dopuszczalnych produktach
  3. Przestrzeganie zasad higieny
  4. Wykorzystanie 1-2 sprawdzonych farmaceutyków (niekoniecznie tych polecanych przez wszystkich).

Przetestowaliśmy naszą metodę już na kilku epizodach mniej lub bardziej nasilonych biegunek u dwójki naszych chłopaków i nigdy nas nie zawiodła. Chłopcy w 2. dobie czują się zazwyczaj się znacznie lepiej, a na trzecią dobę przypada niemal zawsze  znacząca poprawa lub remisja.

Lista zakupów

  • 2-3 kiście ekologicznych bananów
  • wafle ryżowo-dyniowe Freshe-Freunde
  • woda wysokomineralizowana np. Muszynianka, Muszyna
  • elektrolity np. Gastrolit
  • probiotyki-leki
  • spirytus lawendowy Lavenol

 

 

 

 

Podobne wpisy

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do newslettera

Wszystkie treści przedstawione na arturrakowski.pl mają jedynie wartość informacyjną, edukacyjną i przedstawiają osobiste opinie autorów. Pod żadnym pozorem nie mogą zastąpić indywidualnej porady farmaceutycznej, lekarskiej, położniczej, psychologicznej, ani żadnej innej. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu i polityki prywatności.