Artur Rakowski - Po męsku o zdrowiu

Oszustwa internetowe – jak się przed nimi chronić?

Oszustwa internetowe – jak ich unikać?

Oszustwa internetowe. W sieci często spotykam się z takimi zwłaszcza w kategorii zdrowie. Przeglądając internet wpadam na przykład na reklamy i  sponsorowane artykuły, które biją po oczach chwytliwymi tytułami:

  • „dzięki tej jednej metodzie uporasz się z bólem stawów”
  • „naukowcy przecierają oczy ze zdumienia – jedno małe urządzenie…
  • „Innowacyjna metoda łagodzenia dolegliwości już dostępna.”

Te krzykliwe nagłówki to nic innego jak click-baity – specjalnie skonstruowane tytuły, które wymuszają kliknięcie w link i złapanie Cię na wędkę. Klikając w click bait jesteś już bowiem potencjalnym nabywcą.

Link prowadzi Cię do strony, na  której dowiesz się, że właśnie w sprzedaży znajduje się urządzenie, które wykorzystuje technologię nagrodzoną Noblem. Przekaz będzie pewnie wzmocniony przez uśmiechniętego doktora w białym fartuchu,  w okularach na nosie i z bujną, siwą czupryną na głowie. Problem tkwi w tym, że mężczyzna ten wcale nie jest lekarzem ani żadnym specjalistą – jest reklamowym tworem, którego zadaniem jest wychwalanie pod niebiosa innowacyjność i wspaniałe efekty tych cudownych sprzętów. To zwykłe oszustwa internetowe!

Scrollujesz w dół, a tam czeka na Ciebie oferta nie do odrzucenia. Bo przecież jeszcze przez 2 tygodnie trwa promocja i sprzęt jest przeceniony z 5999zł na jedyne 999 PLN.

Nic tylko klikać i robić przelew.

Przypomina mi to trochę spoty reklamowe z lat 90.  Tylko w odświeżonej, internetowej wersji.

Cudowne roboty kuchenne, obrotowe mopy, myjki pod ciśnieniem – sprzęty do wszystkiego i do niczegodo you know what I mean?

Albo akwizytorów-domokrążców w żółtych krawatach z torbą pełną gadżetów, którzy witali Cię z holywoodzkim uśmiechem u progu Twojego mieszkania. Teraz to wszystko przeniosło się do sieci!

O ile ja – młody człowiek jestem odporny na taką marketingową tandetę, o tyle ludzi starsi już nie. Oni są przekonani,  że jak coś leci w reklamie to z pewnością jest dobre. Wychowali się w społeczeństwie deficytowym, w czasach w których wszystkiego brakowało, a zachodnie sprzęty były synonimem jakości i dobrobytu.

I właśnie na takim myśleniu żerują firmy produkujące szemrane sprzęty i zajmujące się oszustwami internetowymi. Napychają swoje konta kosztem nieświadomych i naiwnych ludzi.

jak unikać oszustw internetowych

Dlatego dzisiaj ku przestrodze przygotowałem dla Ciebie taką czarną listę sprzętów, których warto omijać szerokim łukiem.

Nie sposób wszystkiego zmieścić w jednym wpisie, więc wybrałem kilka najciekawszych. Na liście tej znajdziesz również sprzęty, które przez wielu ludzi uznawane są za oszustwo, choć zupełnie nie słusznie.

1. Lampy światła spolaryzowanego np. Solaris, Bioptron

Producenci lamp emitujących tzw. światło spolaryzowane obiecują, że technologia ta pozwala uporać się z różnymi chorobami. Lista schorzeń, w których można wykorzystać takie lampy jest długa.

Od trądziku i innych problemów ze skórą, przez szumy uszne, migreny, aż po bóle reumatyczne i uszkodzenia tkanek.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że cała ta technologia jest grubymi nićmi szyta, bo jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

Na domiar złego w sieci pojawiło zdjęcie pochodzące z jednego z serwisów elektroniki, w którym specjaliści krytykują słabą jakość podzespołów lampy Bioptron. Ich zdaniem jakość ta jest nieadekwatna do ceny całego urządzenia. Oczywiście firma zareagowała na doniesienia medialne – przedstawiając wszelkie zezwolenia, certyfikaty potwierdzające, że lampa Bioptron jest sprzętem medycznym. Więcej na temat awantury wokół lampy Bioptron możecie przeczytać w artykule na Wyborczej.biz. 

Jak to jest z lampami światła spolaryzowanego?

Jakość materiałów to jedno, a deklarowana skuteczność to drugie. Jestem daleki od wyrabiania sobie opinii na dany temat wyłącznie w oparciu o doniesienia medialne.

Poszperałem więc sprawdzonych źródłach (jak ich szukać w sieci pisałem w gościnnym wpisie u Pana Tabletki) i przygotowałem dla Was kilka wniosków.

  1. Terapia światłem spolaryzowanym jest wykorzystywana w lecznictwie. Jest elementem fizykoterapii, a ściślej światłolecznictwa – które wykorzystuje właściwości światła w leczeniu różnych chorób. Lampy emitujące światło spolaryzowane stosowane są przez fizjoterapeutów i lekarzy.
  2. Emitowane światło powoduje efekt biostymulacji w efekcie czego nasilana jest synteza kolagenu. Naświetlane miejsca są lepiej ukrwione i migrują do nich cytokiny – stąd deklarowane działanie przeciwzapalne.
  3. W literaturze naukowej pojawiają się doniesienia o korzystnym wpływie światła spolaryzowanego na przebieg niektórych chorób. Przykłady takich doniesie znajdziesz w tym i w tym miejscu.
  4. Niektórzy specjaliści uznają światłoterapię światłem spolaryzowanym za terapię alternatywną.

Podsumowanie

Moim zdaniem lampy światła spolaryzowanego z pewnością nie są pierwszym wyborem w leczeniu.  Nie jest jednak tak, że sprzedaż tych lamp jest oszustwem internetowym, a lampy są zupełnie nieskuteczne – bo światłoterapia jest aprobowaną przez lekarzy metodą leczenia. Zdroworozsądkowo jednak przed wydaniem kilku tysięcy złotych na sprzęt, który jednym pomaga, innym nie – warto wykorzystać klasyczne metody leczenia. Warto również zasięgnąć opinii o lampach swojego lekarza lub fizjoterapeuty.

2. Strukturyzator wody

O ile lampa Bioptron ma coś wspólnego z medycyną o tyle strukturyzator wody jest już jednym, wielkim przekrętem.

Entuzjaści medycyny alternatywnej i internetowi znachorzy przypisują temu urządzeniu cudowne właściwości.

Jeszcze w  usuwanie zanieczyszczeń organicznych i nieorganicznych wody czy podwyższenie jej pH jestem w stanie uwierzyć – o tyle w przywrócenie (UWAGA!) pamięci wodzie jest dla mnie absurdem.

Czy woda może mieć pamięć?!

To kolejna pseudonaukowa teoria, która jest propagowana przez szarlatanów pokroju pana Zięby. Ich zdaniem woda ma zdolność przenoszenia między sobą – informacji!

Nie chce mi się tego komentować. Szerzej o pamięci wody pisał Łukasz z blogu ToTylkoTeoria.

Podsumowanie

Strukturyzator wody jest niczym innym jak…zwykłym uzdatniaczem wody, który możesz w internecie nabyć za 200-300zł, podczas gdy strukturyzator to wydatek ok. 3000 tys. złotych. Czy używając zwykłego uzdatniacza wody poprawisz jakoś super swoje zdrowie? Nie sądzę. Woda to woda. Ważne, by spełniała wymagania jakościowe i miała określoną czystość mikrobiologiczną. Odkąd obejrzałem jeden z odcinków Polimatów Radka Kotarskiego przestałem wydawać kilka tysięcy złotych rocznie na butelkowaną wodę. Wygoogluj sobie koniecznie ten odcinek!

3. Płytki o dużym natężeniu pola

To kolejny „sprzęt”, który tym razem ma być panaceum dla silnych bóli stawów i kości.

Dystrybutorzy-oszuści uderzają najczęściej w osoby starsze, wykupując miejsca reklamowe w tanich brukowcach, które zalewają witryny kiosków i saloników prasowych.

Często takie materiały reklamowe są opisane jako „Artykuł sponsorowany”, ale oznaczenie to jest umieszczane bardzo małą, ledwo dostrzegalną czcionką!

Opinie te brzmią niewiarygodnie i żerują na ludzkiej naiwności. Osoba, która przygotowuje taki artykuł doskonale zdaje sobie sprawę, kto będzie go czytał.

Czytając taki bełkot o płytkach starsza osoba jest przekonana, że taki sprzęt jest ostatnią deską ratunku w walce z bólem. Osoby, które reklamują takie magnetyczne płytki piszą dokładnie to, co chcą przeczytać osoby cierpiące na ból.  Wspominają o długotrwałej i nieskutecznej rehabilitacji i przyjmowanych garściami lekami przeciwbólowymi. Takie relacje działają na wyobraźnię starszych osób.Płytki są wykorzystywane również przez bioenergoterapeutów, którzy z medycyną i leczeniem mają tyle wspólnego prostytutka z cnotą…

Płytki są wykorzystywane również przez bioenergoterapeutów, którzy z medycyną i leczeniem mają tyle wspólnego co prostytutka z cnotą.

Uwaga! Sporo osób myli wspomniane płytki z magnetoterapią – uznaną przez specjalistów metodą terapii fizykalnej, która istotnie może przynieść ulgę w chorobie zwyrodnieniowej stawów. Na czym polega różnica? A no na tym, że magnetoterapia wykorzystuje zmienne pole magnetyczne, a oszuści sprzedają zwykłe magnesy, które emitują stałe pole magnetyczne.

4. Plastry na stopy usuwające toksyny z organizmu

Te plastry przeżyły prawdziwy boom już jakiś czas temu, ale to kolejny przykład oszustwa internetowego.

Reklamy plastrów można było nawet spotkać w telewizji.

Były one popularne do tego stopnia, że sporo osób pytało mnie o nie nawet w aptece – traktując je jako produkt, który powinien być w aptece dostępny.

O zgrozo!

Plastry miały usuwać toksyny, które zdaniem samozwańczych znachorów zatruwają organizm człowieka

Dowodem na skuteczność tych cudownych plastrów miało być stopniowe ciemnienie po przyklejeniu na spodnią część stopy.

Okazało się, że plastry ciemniały nawet w kontakcie z czystą wodą 😉

W USA producenci plastrów usuwających z organizmu toksyny zostali ukarani wysoką karą, a oszukane osoby składały pozwy o zadośćuczynienie.

W Polsce plastry nadal można zamówić przez internet, a nawet dostać w niektórych sklepach zielarskich i sklepach ze zdrową żywnością.

Dlaczego mam problem z oszukanymi sprzętami?

Stosowanie wątpliwych sprzętów jest głupie i szkodliwe.

Głupie, bo drenuje nasze kieszenie.

A szkodliwe, bo bardzo często odwodzi od wizyty u lekarza, zniechęca do dotychczasowego leczenia albo daje fałszywą nadzieję choremu.

Dla mnie osoby, które sprzedają i promują tego typu sprzęt są zwykłymi hienami. I nawet jeśli prawnie się wszystko zgadza, to dla mnie są to oszustwa internetowe. Bo jak inaczej je nazwać?

O ile w przypadku sprzętów medycznych, które testowałem na swoim blogu np. aspiratorów czy nebulizatorów  możemy wybierać między lepszym, a gorszym sprzętem, o tyle sprzęty udające sprzęty medyczne bez względu na model i firmę nie będą działać.

Oszustwa internetowe – co mogę zrobić, by się nie nadziać?

  • prześwietl dokładnie ofertę
  • jeśli ktoś obiecuje Ci niewiarygodne efekty i nie wspomina o ryzyku, działaniach niepożądanych lub ewentualnej skuteczności – omijaj takie osoby z daleka
  • gdy masz wątpliwości – możesz zapytać swojego lekarza, albo farmaceutę w aptece – ten ostatni zawsze służy pomocą i dobrą radą 😉
  • nie nabieraj się na certyfikaty typu marka roku, wybór konsumenta 2019 – taki certyfikat można kupić już za parę stówek 😉
  • sprawdź instytuty naukowe na które powołuje się producent są wiarygodne. W tym miejscu możesz przeczytać o tym jak rozpoznać badania naukowe dobrej jakości. Czasami ciała na które powołuje się producent są towarzystwami albo fundacjami – widmo.
  • możesz zapytać mnie osobiście co sądzę o konkretnym sprzęcie. Skorzystaj z zakładki Kontakt 😉

Jeśli ktoś z twoich znajomych albo rodziny korzysta albo chociaż zastanawiał się nad zakupem opisanych sprzętów – pokaż mu ten wpis. Ku przestrodze możesz również go udostępnić na swoim Facebooku. Dziękuję!

Jeśli pominąłem jakiś szczególnie wkurzający przykład oszustwa internetowego i sprzętu, który nabija ludzi w butelkę – zostaw jego nazwę w komentarzu.

Słonecznego dnia

Artur

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobne wpisy

Chcesz być na bieżąco? Dołącz do newslettera

Wszystkie treści przedstawione na arturrakowski.pl mają jedynie wartość informacyjną, edukacyjną i przedstawiają osobiste opinie autorów. Pod żadnym pozorem nie mogą zastąpić indywidualnej porady farmaceutycznej, lekarskiej, położniczej, psychologicznej, ani żadnej innej. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu i polityki prywatności.